Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Strona główna arrow Strong Man arrow Pudzianowski: kilka godzin byliśmy reprezentantami Indonezji
Pudzianowski: kilka godzin byliśmy reprezentantami Indonezji Drukuj Email
25.09.2007.
 Amerykanie są w szoku. Przeszkadzali jak tylko mogli, ale na znakomitą dyspozycję polskich strongmanów nie mieli odpowiedzi. Po raz czwarty mistrzem świata został Mariusz Pudzianowski, a tuż za jego plecami zawody ukończył Sebastian Wenta.

- Jestem z siebie dumny, jak jeszcze nigdy wcześniej. Pracowałem na to ciężko cały rok i udowodniłem, że jestem najlepszy - wyznaje w rozmowie z "Super Expressem" Mariusz, który był tak skoncentrowany i naładowany emocjami, że w ostatniej konkurencji przerzucił kulę ważącą 140 kg poza podest! Klasy Polaków nie docenili tylko organizatorzy, którzy Polakom nie zagrali nawet Mazurka Dąbrowskiego.

- Ale czemu tu się dziwić? Przez kilka godzin flaga wisiała w drugą stronę, więc przez ten czas byliśmy reprezentantami Indonezji - mówi z sarkazmem Mariusz.
- Mój ojciec, który był oficjalnie w Los Angeles moim trenerem, nie był wpuszczany na rozgrzewkę, by rozmasować mi mięśnie. Dopiero po ostrej reakcji zmienili nastawienie - opowiada.

(onet.pl)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron