Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Strona główna arrow Felietony arrow Tajemnicze monstrum - część II
Tajemnicze monstrum - część II Drukuj Email
22.11.2007.
Najwszechstronniejszy siłacz świata

Zdarzają się sportowcy, którzy mają predyspozycje do uprawiania na najwyższym poziomie kilku dyscyplin siłowych i pokrewnych. Jednym z nich jest Mariusz Pudzianowski. Można bowiem przypuszczać, że gdyby odpowiednio wcześnie, i w 100 procentach, się temu poświęcił, mógłby zostać czołowym sztangistą, miotaczem czy kulturystą. Nie bez szans byłby także w rugby (które zresztą uprawia dla poprawienia kondycji i sprawności), futbolu amerykańskim, czy w sportach walki (zdał egzaminy na kilka pierwszych stopni uczniowskich, tzw. kyu, w karate kyokushin, sparował z bokserem zawodowym wagi ciężkiej Albertem Sosnowskim), łącznie z sumo, gdyby przyszło mu do głowy nieco się podtuczyć. Jest bez wątpienia sportowym fenomenem. Ale mimo to nazywanie go, nawet w czasach, gdy seryjnie wygrywał najważniejsze zawody strongmenów, najsilniejszym człowiekiem świata było pewną przesadą. O wiele precyzyjniejsze byłoby określenie “najwszechstronniejszy siłacz świata”. Czysta siła jest bowiem tylko jednym z kilku istotnych - obok szybkości, dynamiki, wydolności (lub raczej - wytrzymałości siłowej) i techniki, sprawności oraz mocnej psychiki i woli zwycięstwa - czynników decydujących o sukcesie w zmaganiach strongmenów.

Obserwując różnorakie zmagania siłaczy, czytając artykuły itd. łatwo dostrzec, że sformułowanie “najsilniejszy człowiek świata” jest nadużywane. Na ogół w celach reklamowych, z chęci przyciągnięcia widzów i sponsorów. Dywagacje na ten temat są bardzo atrakcyjne, ale dopóki nie zostaną ustalone jednoznaczne kryteria (czyli prawdopodobnie - nigdy), nie będziemy pewni, kogo z czystym sercem nazwać można najsilniejszym na świecie. Chyba, że narodzi się człowiek, który pobije rekordy świata w przysiadzie, martwym ciągu, wyciskaniu na ławeczce, podrzucie, rwaniu oraz - przy okazji - zdominuje mistrzostwa świata strongmenów w stylu Mariusza Pudzianowskiego. Ale tutaj znów zaczynamy wkraczać w sferę mitów i legend...



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron