Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Strona główna arrow Piłka nożna arrow Koszmar w Krakowie
Koszmar w Krakowie Drukuj Email
27.03.2008.
 Polska przegrała ze Stanami Zjednoczonymi 0:3 (0:2) w towarzyskim meczu piłkarskim, rozegranym w Krakowie. Amerykanie wszystkie bramki zdobyli po stałych fragmentach gry, a o tym występie Polacy będą chcieli zapewne jak najszybciej zapomnieć. Mecz z reprezentacją USA był ostatnią przed ogłoszeniem szerokiej kadry na mistrzostwa Europy okazją dla Leo Beenhakkera, by przekonać się o przydatności do drużyny narodowej niektórych piłkarzy. Głównie z tego powodu w podstawowym składzie znalazło się miejsce dla zwykle rezerwowych Pawła Brożka i Łukasza Piszczka oraz wracającego do kadry po ponad rocznej przerwie Arkadiusza Radomskiego.

Radomski, którego Beenhakker widział wcześniej także w roli defensywnego pomocnika, tym razem był partnerem Jacka Bąka na środku czteroosobowego bloku defensywnego. Z kolei Łukasz Piszczek został ustawiony na nietypowej dla siebie pozycji prawego pomocnika, a Paweł Brożek był najbardziej wysuniętym polskim napastnikiem.

Piszczek i Brożek niczym się nie wyróżnili i zakończyli swój występ po 45 minutach. Jeśli był to dla nich "mecz ostatniej szansy", to trudno przypuszczać, by ją wykorzystali.

Pierwsze minuty, mimo przenikliwego zimna, były w wykonaniu obu zespołów dość niemrawe, choć dwukrotnie rywalami "zakręcili" Piszczek i Mariusz Lewandowski.
Na grząskiej murawie stadionu krakowskiej Wisły dużo było niedokładnych zagrań, a żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć sobie klarownej sytuacji strzeleckiej.

Jako pierwsi defensywę rywala złamali Amerykanie. W 12. minucie z prawej strony boiska faulował Marcin Wasilewski. Precyzyjne dośrodkowanie z rzutu wolnego na głowę Carlosa Bocanegry posłał Landon Donovan i zawodnik Fulham Londyn, niepilnowany, głową umieścił piłkę w bramce Artura Boruca.

Amerykanie po objęciu prowadzenia nie zamierzali zamykać się na własnej połowie. Kolejna ich akcja mogła zaowocować drugim trafieniem dzisiejszego wieczoru. Dośrodkowanie z lewego skrzydła posłał w pole karne Stee Cherundolo. W polu karnym najwyżej do piłki wyskoczył Brian Ching, ale tym razem Artur Boruc nie dał się zaskoczyć i pewnie złapał futbolówkę.

Biało-czerwonym z wielkim trudem przychodziło konstruowanie składnych akcji. Ciężar gry na swoje braki próbował brać Jacek Krzynówek, który akcjami w swoim stylu starał się rozmontować defensywę rywala. Najpierw w 23. minucie po jego strzale Polacy mieli róg, a pięć minut później jego uderzenie pewnie wybronił Tim Howard.

Ciekawie pod bramką Amerykanów było w 29. minucie gry, kiedy to piłkę na szesnasty metr wyłożył Dariuszowi Dudce Łukasz Piszczek. Piłkarz krakowskiej Wisły nie zastanawiając się ani chwili przymierzył w długi róg amerykańskiej bramki, ale końcami palców piłkę wybronić zdołał Howard.

Po złapaniu oddechu do ataków ponownie ruszyli piłkarze Boba Bradleya. W 35. minucie znów obnażone zostało kiepskie krycie rywala przez biało-czerwonych. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego celną główką popisał się Oguchi Onyewu. Defensora, grającego obecnie w Newcastle United, nie upilnował Marcin Wasilewski.

Kibice zawiedzeni nieporadnością polskiej reprezentacji zaczęli głośnym dopingiem domagać się zmian. Gromkim "Ebi! Ebi! Ebi!" starali się wymóc na Leo Beenhakkerze roszady jeszcze w pierwszej części gry. Do tych jednak nie doszło, a w końcówce meczu po złym wybiciu piłki przez Artura Boruca przed szansą na podwyższenie prowadzenia stanął jeszcze Eddie Johnson. W ostatnich chwili napastnika Amerykanów powstrzymali polscy obrońcy.

Po zmianie stron Beenhakker dokonał przetasowań w polskiej kadrze. Na placu gry pojawili się: Ebi Smolarek, Łukasz Garguła, Wojciech Łobodziński oraz Radosław Matusiak. O ile początek mieli obiecujący, o tyle trudno było mówić, że zmieni coś w grze biało-czerwonych. Ładną, indywidualną akcją popisał się w 52. minucie Matusiak, ale jego strzał na rzut rożny wybił Tim Howard.

Wraz z upływem minut tempo meczu słabło. Amerykanie zadowoleni prowadzeniem, pewnie kontrowali przebieg gry. W 73. minucie przyjezdni zdobyli swoją trzecią bramkę, strzeloną, podobnie jak poprzednie dwie, po stałym fragmencie gry. Precyzyjnym uderzeniem, z rzutu wolnego, z około 20 metrów popisał się Eddie Lewis i ostatecznie pogrążył bezbarwnych biało-czerwonych.

W 25. występie pod wodzą Leo Beenhakkera reprezentacja Polski doznała najwyższej porażki, a Holendrowi 73 dni przed inauguracją Euro-2008 nie ubyło wątpliwości. Gra i wynik w meczu z USA nasunął także skojarzenia z przygotowań do dwóch ostatnich mundialu, kiedy polscy piłkarze również przegrywali mecze towarzyskie, a później słabo zaprezentowali się w turnieju mistrzowskim.

(sports.pl)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron