Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Strona główna arrow Boks arrow Adamek: to jego problem
Adamek: to jego problem Drukuj Email
20.04.2008.
W nietypowy sposób zakończył się toczony w nocy z soboty na niedzielę pojedynek Tomasza Adamka z O'Neilem Bellem, stanowiący eliminację do konfrontacji o mistrzostwo świata w kategorii juniorciężkiej organizacji IBF. Jamajczyk po siedmiu rundach odmówił kontynuowania walki. "To jego problem" - skomentował krótko "Góral" Adamek. W pierwszym starciu trafił solidnie rywala, który był liczony. Zamroczony opierał się o liny; tuż przed końcem rundy jeszcze raz zachwiał się po kolejnym ciosie i w ostatnich sekundach musiał ratować się klinczując. W kolejnym starciu Bell ruszył do ataku i Adamek przyjął kilka groźnych uderzeń. W następnych rundach Jamajczyk starał się nawiązać równorzędną walkę, choć zdecydowanie częściej trafiał Polak, dopingowany przez kilkutysięczną widownię zgromadzoną w Spodku. Wydawało się, że do rozstrzygnięcia pojedynku będzie potrzebował pełnych dwunastu rund. Ku zaskoczeniu, po siódmej rundzie Bell poprosił o zakończenie walki. Zdumienie kibiców było ogromne, ale ... Adamek spodziewał się takiego finału. "Widziałem, że Bell od mniej więcej czwartej rundy miał problemy ze sobą. Był coraz wolniejszy, łatwo wychodziły mi kombinacje celnych ciosów. Cóż, obiecałem, że wygram i kibice nie powinni się czuć zawiedzeni. A teraz obiecuję, że będę mistrzem świata" - powiedział pochodzący z Gilowic bokser. W walce o pas IBF jego przeciwnikiem będzie Amerykanin Steve "USS" Cunninghamem, który w maju 2007 roku pokonał w walce mistrzowskiej Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka, także w Katowicach. Trenerzy Bella po pojedynku wezwali do szatni lekarza, jednak okazało się, że zawodnikowi nic nie jest. Prawdopodobnie nie wytrzymał fizycznie trudów walki z Adamkiem, mimo że był pewny zwycięstwa. Jamajczyk o przydomku "Supernova" miał zabłysnąć i "oślepić" w ringu Polaka. Tymczasem "zgasł" przed ósmą rundą. sport.onet.pl (PAP)
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron