Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Legenda Golloba Drukuj Email
28.04.2008.
 Tomasz Gollob już w latach 90-tych był wielką gwiazdą światowego speedwaya. Od tamtego czasu szukamy jego następcy, ale na próżno. Pojawiają się coraz to nowi zawodnicy, którzy okazują się gwiazdami jednego sezonu. Natomiast Gollob wciąż trwa. - Cała moja kariera to próba zbliżenia się do Golloba - przyznaje Hampel. - Gdy wydawało mi się, że już jestem krok za nim, wypadłem z cyklu Grand Prix. Starałem się złapać Tomka, ale nie udało się - przyznaje zrezygnowany zawodnik, dla którego nazwisko Gollob stało się przekleństwem, z którym nie sposób sobie poradzić.
Gollob zdominował nasz żużel jak Adam Małysz skoki narciarskie. W ostatnich sezonach najczęściej zdobywał sam prawie tyle punktów, co pozostali Polacy razem. Średnio miał ich trzykrotnie więcej od pozostałych zawodników. Gdyby spytać przechodnia na ulicy o sukcesy biało-czerwonych w Grand Prix, usłyszelibyśmy pewnie tylko o Tomku.

Nie tylko Hampel ma z tym problemy. Każdy polski żużlowiec, który trafia do cyklu Grand Prix, jest narażony na porównania z Gollobem. Rok temu spotkało to Wiesława Jagusia. Lider Unibaksu Toruń nigdy nie miał jednak aspiracji na miarę sławnego kolegi. - Był ciekawy, jak wygląda rywalizacja w Grand Prix, a jak już zobaczył cały ten cyrk od środka, to stracił ochotę na kolejne starty - ocenia Stanisław Chomski, trener Stali Gorzów.
Dlaczego nie wyszło z kolei Hampelowi? - Jarek jest ăzłotoustyÓ. Dużo mówi, ale niewiele robi. Jak goniąc kogoś nie zedrze się kilku zelówek w tenisówkach, to nie będzie się wielkim mistrzem - wyrokuje obecny opiekun kadry Marek Cieślak. I w tym tkwi podstawowy problem. Polacy bardzo szybko trafiają nie tylko do polskiej ligi, ale też do drużyn w Anglii i Szwecji. I zajmują się zarabianiem pieniędzy.

W tym sezonie z przekleństwem nazwiska Golob zmierzy się Krzysztof Kasprzak. - Ja wcale nie zamierzam równać się z Tomkiem. To nie ma sensu - broni się ăKasperÓ i dobrze robi. - On, przynajmniej na razie, nie ma najmniejszych szans na to, żeby gonić Golloba - przyznaje Marian Wardzała, który trenował naszego najlepszego żużlowca, gdy ten jeździł w Unii Tarnów. - Tomasz jest jedyny i niepowtarzalny. To wirtuoz i fenomen, zawodnik światowej klasy. Poza tym to jedyny żużlowiec jakiego znam, który posłucha jak pracuje silnik i wie, czy z silnikiem dzieje się coś niedobrego. Widziałem jak sprzęt swojego brata Jacka rozbierał na kolanie, by od razu coś poprawić - stwierdza Wardzała.
Skoro z Golloba taki wirtuoz, to dlaczego nie ma na koncie tytułu mistrza świata? - Dwa razy był blisko, ale przeszkodził mu wypadek na torze, a potem samochodowa kraksa. Najważniejszy problem Golloba to jednak pieniądze. Zagraniczna czołówka ma ich sporo, co daje dostęp do nowinek i pozwala kupić dużo sprzętu. Tomek dłubie sam i raz mu wyjdzie, a innym razem nie. Gdyby jednak dostał duże fundusze, to byłby najlepszy - rzuca Wardzała.
Warto zwrócić uwagę na te słowa. Polskie gwiazdki usiłujące gonić Golloba dysponowały tym samym sprzętem co on, ale nie umiały tak z nim pracować. - Króliczkom, które gonią Tomka, brak determinacji. Jeśli coś im nie wyjdzie, to machają ręką, mówiąc, że życie toczy się dalej - wskazuje Chomski. - Tymczasem Gollob żyje tylko tym, by wspiąć się na szczyt.

(sports.pl)
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron