Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Strona główna arrow Koszykówka arrow Pierwszy mecz finału odbędzie się w czwartek w Bostonie.
Pierwszy mecz finału odbędzie się w czwartek w Bostonie. Drukuj Email
31.05.2008.
 Piątkowy mecz nr 6 w Detroit był bardzo zacięty. Pierwsza połowa należała do Celtics, bo znakomicie spisywał się Ray Allen. Rzucający gości trzykrotnie trafił za trzy punkty, a jego zespół prowadził nawet 32:25.

W Pistons dobrze grali tylko gracze obwodowi - Chauncey Billups i Richard Hamilton. Do przerwy gospodarze przegrywali już tylko 37:40, głównie dzięki Billupsowi, który miał 18 punktów, 3 zbiórki i 4 asysty.

W trzeciej kwarcie Pistons wykorzystali gorszą obronę gości, a na dodatek do swojego ataku wprowadzili kolejnych zawodników - trafiać zaczął Tayshaun Prince, znów dobrą zmianę dał debiutant Rodney Stuckey. Pistons wygrali tą część 31:20, a na dodatek wymusili (kilka problematycznych) fauli gości.

W ostatniej części to jednak Celtics zmiażdżyli rywali - 12 minut wygrali 29:13 i całe spotkanie 89:81.

Goście najpierw odrobili 10 punktów straty - z 60:70 wyciągnęli na 70:70 dzięki akcjom Paula Pierce'a, Kevina Garnetta i Kendricka Perkinsa. I nie zwalniali. Znakomicie w ataku spisywali się Pierce i Garnett, a cały zespół świetnie grał w obronie. Najlepiej - Rajon Rondo, Perkins i James Posey. Ten ostatni wykonał kluczowy przechwyt przy stanie 83:79. Faulowany Pierce podwyższył na 85:79 i Pistons nie zbliżyli się już do rywali.

- To była nasza najlepsza kwarta w całym play-off. Robiliśmy w niej wszystko, co było trzeba - cieszył się na konferencji prasowej Pierce. - To świetne uczucie, ale pamiętamy o tym, że nasz cel nie został jeszcze osiągnięty - przypomniał Garnett.

27 punktów i 8 zbiórek dał Celtics Pierce, 17 punktów i 6 zbiórek miał Allen, a Garnett dostarczył 16 i 6.

W Pistons najlepszy był Billups - 29 punktów, po 6 zbiórek i asyst, ale w najważniejszych momentach pudłował. 21 punktów zdobył Hamilton. Słabo wypadł Rasheed Wallace, który rzucił tylko cztery punkty, mimo że w końcówce dostawał sporo piłek.

sport.pl

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron