Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Strona główna arrow Felietony arrow Słodka woń "karniaka"
Słodka woń "karniaka" Drukuj Email
05.06.2008.
Niestrzelenie przez Żurawskiego “jedenastki” Niemcom mogłoby zrujnować narodową psychikę Polaków.
 
Nasi reprezentanci na Euro 2008, o ile nie spędzają im snu z powiek marzenia o sławie i zarobkach Cristiano Ronaldo, o popularność i kasę specjalnie martwić się nie muszą. Chyba, że chodzi o owej popularności nadmiar, co np. takiemu “skromniakowi” jak Maciej Żurawski dokuczać może. Piłka nożna jest bowiem dla wielu ludzi, zwłaszcza przy okazji najważniejszych imprez, niemal religią. A przecież - choćby i polscy piłkarze zdobyli mistrzostwo Europy, po maksymalnie kilku tygodniach stanów euforycznych trzeba będzie powrócić do szarej rzeczywistości. I wtedy niesamowite rajdy Błaszczykowskiego czy wspaniałe parady Boruca zbledną, a na plan pierwszy powrócą, niczym rak toczący domowe budżety, rosnące ceny gazu i żywności.
 
LUD W OPARACH OPIUM

Jednak nic to – nadeszła bowiem pora na odurzanie się opium dla ludu. Inne sprawy schodzą na dalszy plan, bo czerwiec (i oby lipiec) futbolem stać będzie. Ale czy i tak przez niemal cały okrągły rok świat nie kręci się wokół piłki? Raczej tak, bo założę się o dobre wino, że bardzo niewielu czytelnikom tego artykułu cokolwiek mówi nazwisko Robert Piotrkowicz. Natomiast jestem pewien, iż zaledwie jeden na stu nastolatków i dorosłych polskich mężczyzn nie słyszał o Beenhakkerze, Borucu, Ebim i Żurawskim. Ba, ośmielę się stwierdzić, że o zdobyciu jesienią przez Piotrkowicza mistrzostwa świata amatorów w kulturystyce (porównywalnego, jeśli chodzi o poziom rywalizacji w tej dyscyplinie, do wywalczenia mistrzostwa świata amatorów w boksie) słyszało 100 razy mniej ludzi, niż o strzeleniu przez Grzegorza Rasiaka gola w drugiej lidze angielskiej. Dlatego, analizując m. in. wpływ fatalnie wykonanego przez Żurawskiego rzutu karnego w meczu z Danią na narodową psychikę – warto przy okazji zastanowić się, czy możliwe jest, by przeciętny grajek przestał bić na głowę zarobkami i rozpoznawalnością medalistę olimpijskiego w skoku przez konia czy wybitnego kulturystę? Wiem, że pytanie to sprawia wrażenie retorycznego, ale podumajmy.   
Przed czempionatem Starego Kontynentu media nagłaśniają każdy bardziej spektakularny gest Beenhakkera, jak np. “strzelanie” napojem izotonicznym do dziennikarzy nagrywających z helikoptera zamknięty trening. Nietrudno dowiedzieć się także, przy pomocy jakiej muzyki relaksują się zawodnicy, i który z nich spadł z roweru.   
 
Tymczasem polski kulturysta mógłby “stanąć na uszach” (pomijając takie kurioza, jak zamach na sławną osobę itp.), ale nawet gdyby wygrał najbardziej prestiżowy turniej w zawodowym body buildingu, Mister Olympia, to i tak trudno będzie mu uzyskać większą popularność niż rezerwowemu piłkarzowi reprezentacji Polski. Wyjątek stanowi strongman Mariusz Pudzianowski, czterokrotny mistrz świata w dyscyplinie, którą od biedy można porównać do kulturystyki. Oczywiście, gdyby Piotrkowicz również wystąpił w “Tańcu z gwiazdami”, i spisał tak świetnie jak “Pudzian”, stałby się mocno rozpoznawalny. Jednak producenci wolą – jak dotąd - zapraszać do udziału w tego typu programach gwiazdy seriali (najlepiej ze “swojej” stacji telewizyjnej, bo “biznes is biznes”) lub byłego reprezentanta kraju w kopanej.

SMRÓD DWORCOWEJ KNAJPY

Chcąc przeskoczyć piłkarskiego średniaka, wybitny sportowiec reprezentujący niszową dyscyplinę być może powinien zastosować sposób na “sławną partnerkę (partnera)”. Radosław Majdan, bohater meczu z USA na mundialu 2002, od kilku lat rzadko wyrasta ponad ligową przeciętność, ale wciąż jest na ustach nie tylko fanów piłki nożnej, ale i gospodyń domowych. Wszystko to za sprawą perypetii małżeńskich z Dodą, szeroko opisywanych na łamach brukowców i komentowanych w telewizji. Nawet jeśli rozstania z ekscentryczną gwiazdą polskiej estrady, ani do niej powroty, nie przysparzają Majdanowi jakichś wielkich dochodów, trudno wykluczyć, że innemu – mniej “zarobionemu” i anonimowemu sportowcowi romansującemu (lub żeniącemu się) np. ze sławną aktorką – przysporzyłyby. Sprytny menedżer mógłby zdziałać cuda.     

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron