Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Strona główna arrow Felietony arrow Deja vu czy vabank?
Deja vu czy vabank? Drukuj Email
10.06.2008.
Rzecz o pierwszym w historii występie biało-czerwonych w finałach ME.
Wsłuchując się w ton komentarzy różnej maści fachowców, odniosłem wrażenie, że oglądałem inny mecz. Przegraliśmy. Jednak ten pojedynek, w przeciwieństwie do wielu poprzednich, choćby z końca eliminacji ME, dało się oglądać. Do tej pory bowiem, z kilkoma chlubnymi wyjątkami, sposób na grę naszej reprezentacji był powszechnie znany: jedenastu broni bramki i gramy z kontry. Wczoraj zaś zobaczyłem inny zespół.

Deja vu

Mam zawsze mieszane uczucia, gdy pismaki wyśmiewają polską myśl szkoleniową. Sam jestem jej przedstawicielem w innej dyscyplinie sportu i uważam, że nie mamy się czego wstydzić. Jednak to, co powiedział w telewizji jakiś biegający za fachowca trener, wyjaśnia w pełni dlaczego, do pojawienia się Latającego Holendra, graliśmy piłkę z rodzaju siermiężnych. Otóż znawca ten jednoznacznie negatywnie ocenił strategię, którą na mecz przyjął szkoleniowiec naszej reprezentacji. Należało zamurować bramkę, wybijać w trybuny i dotrwać.  A nuż by się trafił kolejny zwycięski remis? Strategia ta rodzi jednak wiele problemów. Na przykład z taką mentalnością nie gra się powyżej 90 minuty. Gdy dwa lata temu sędzia pokazał liczbę doliczonych minut, Polacy skończyli mecz. Niemcy natomiast grali do ostatniego gwizdka i wygrali.

Va banque, czyli vabank, czyli riposta
 
Beenhakker nie trafił z formą na pierwsze spotkanie. Widocznym jest, że drużyna ma problem w zakresie szybkości. Jeśli napastnicy przegrywają pojedynki sprinterskie z obrońcami przeciwnika, to jest coś nie tak. Ale w tym przypadku granie blisko Niemców pozwalało naszym zawodnikom na dostawanie się na przedpole bramki Lehmanna, bez niemożliwych do prowadzenia, w tym stanie kondycyjnym, szarż przez 3/4 boiska. Trudno. Nie zagrali na swoim poziomie ani Smolarek ani Krzynówek. Graliśmy wzdłuż boków a mówiło się o tym, że droga do niemieckiej bramki jest między dwoma środkowymi obrońcami. Jednak fragmenty meczu, w których to Niemcy wybijali piłkę na oślep w trybuny a Polacy do końca w nią grali, zapalały dużą radość w moim kibicowskim sercu. I za to temu zespołowi i jego trenerom bardzo dziękuję.
         
Zostaliśmy skarceni za otwartą grę. Tak bywa gdy gra się vabank. Ale głos kibiców jednoznacznie mówi, jaka powinna być droga rozwoju kadry. To właśnie oni powiedzieli, że był to dobry mecz i ludzie, którzy z własnych kieszeni zapłacili (w przeciwieństwie do tych wszystkich "fachowców"), by obejrzeć reprezentację, są zadowoleni z tego co pokazali nasi piłkarze. Dziś zostaje jeden problem: nie ugiąć się pod ciężarem medialnej krytyki i "znawców". Czego sztabowi kadry i zawodnikom mocno życzę. Bo kibice chcą oglądać odważnie, ciekawie grający zespół. Wtedy o wynik odzwierciedlający rzeczywiste umiejętności naszych piłkarzy, możemy być spokojni.  

Jan Solarek 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron