Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Strona główna arrow Felietony arrow Miś salonowy
Miś salonowy Drukuj Email
08.07.2008.
Michał Listkiewicz przyrósł do stołka prezesa PZPN

Człowiek, który ukuł przysłowie “Nie ma ludzi niezastąpionych”, nie przewidział istnienia Michała Listkiewicza. Prezes PZPN obiecał swoim krytykom, że we wrześniu odejdzie ze stanowiska. Jednak obietnicy tej spełnić nie może, bo władze UEFA usilnie proszą go o zmianę decyzji i kandydowanie na trzecią kadencję. A europejskim władzom piłkarskim przecież się nie odmawia. Choć “Misia” wspiera platynowy geniusz futbolu, zawistni i bezczelni polscy pismacy kopią pod nim dołki. Jeśli ich krecia robota się powiedzie, bez wsparcia pana Michała Euro 2012 zabiorą nam makaroniarze. Dlatego spiskowcom mówimy stanowcze “Nie”. Od “Listka” ręce precz! Niech żyje zbawca polskiej piłki!
 
Podskakujący na pasku konkurencji dziennikarze wylewają na prezesa kubły pomyj, a przecież sympatię do niego odczuwa nie tylko wielu jego bliższych i dalszych współpracowników, ale także rzesze kibiców. Trudno się temu dziwić, bo według Zbigniewa Bońka “Michał Listkiewicz to miły chłop. Do tego inteligentny, zna języki, jest otwarty. Jego kultura może wielu zauroczyć. Prywatna ocena Michała jako człowieka musi być bardzo wysoka”. No i jak tu Listkiewicza nie wspierać w działaniach dla dobra naszego futbolu?  Wstydźcie się, ludzie małej wiary!
 
Jeśli któryś z (młodszych zwłaszcza) czytelników nie domyślił się, że ironizuję w stylu zimnowojennej propagandy, zacytuję dalszą część wypowiedzi “Zibiego” na temat “Listka” “Problem zaczyna się, gdy mówimy o nim jako o prezesie PZPN”. Boniek twierdzi, że Listkiewicz “opowiada rzeczy, które nie mają nic wspólnego z prawdą”. Na przykład to, że musi pozostać prezesem do Euro 2012, bo takie są ustalenia z UEFA.  Kłamstwem nazywa “Zibi” także chwalenie się przez prezesa PZPN wielkim wpływem na decyzję o przyznaniu Polsce organizacji Euro 2012: “W 70 proc. to zasługa Surkisa, w 25 - Olkowicza, a tylko 5 proc. zostawiam dla Michała i instytucji, które pracowały przy dokumentacji projektu”. Kolejnym mitem, wedle Bońka, jest opowiadanie “Listka”, że zatrudnienie Holendra na stanowisku trenera kadry to jego pomysł: “To wspólna idea ludzi z PZPN i kilku znajomych. Do tego doszedł Nick z firmy Sportfive, który rzucił nazwisko Beenhakkera i zorganizował spotkanie w Hamburgu. Dołączył się sponsor, który pokrył znaczną część gaży trenera”.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron