Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Strona główna arrow Piłka nożna arrow Beenhakker: członkowie mojego sztabu podróżują jak wariaci
Beenhakker: członkowie mojego sztabu podróżują jak wariaci Drukuj Email
06.10.2008.
 W "Gazecie Wyborczej" można znaleźć obszerny wywiad z Leo Beenhakkerem, selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Polski, w których mówi o meczach eliminacyjnych MŚ 2010 - z Czechami i Słowacją.

Selekcjoner przyznał, że wczesna jesień, to najlepszy okres dla polskich piłkarzy, choć sam nie wie, dlaczego tak się dzieje.

- Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale praktyka tego właśnie dowodzi. Potwierdziły to idealnie poprzednie eliminacje. Dlatego negocjowaliśmy, by dostać odpowiadające nam terminy. Udało się, z najgroźniejszymi rywalami w naszej grupie gramy właśnie w październiku. Oczywiście nie daje nam to żadnych gwarancji wygranej. To tylko drobny detal, ale bardzo się cieszę, że udało nam się go właściwie dopiąć - powiedział Beenhakker.
Dodał również, że jego sztab ma ogrom pracy. Zapewnił, że jego pracownicy podróżują po świecie, by przyglądać się obecnym i potencjalnym reprezentantom Polski.

- Uważacie, że jestem ślepy i nie oglądam występów zawodników, których powołuję do kadry? Że pierwszy raz widzę ich dopiero w meczach Ligi Mistrzów? Obejrzałem kilka meczów z udziałem Sosina, zanim podjąłem decyzję, że może przydać się kadrze. Członkowie mojego sztabu podróżują jak wariaci, żeby obserwować co weekend sześć, siedem spotkań z udziałem potencjalnych reprezentantów. Wierzcie mi, że znam świetnie umiejętności i możliwości Sosina i wiem, na co go stać - wyjaśnił Beenhakker.

sport.onet.pl (Gazeta Wyborcza)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron