Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Strona główna arrow Formuła 1 arrow F1: końcówka sezonu znowu przyniosła "cuda"
F1: końcówka sezonu znowu przyniosła "cuda" Drukuj Email
21.10.2008.
 Kolejny raz przekonaliśmy się, że w końcówce sezonu na zmagania kierowców musimy patrzeć inaczej. Trzeba pamiętać, że decydujący głos mają szefowie zespołów, a zawodnicy wykonują ich polecenia - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Historia wyścigowych mistrzostw świata pełna jest przykładów takiej kooperacji – czy to narzuconej przez kierownictwo ekipy, czy też dobrowolnej i opartej na wzajemnym porozumieniu między zainteresowanymi zawodnikami.

Obecnie wszelkiego rodzaju polecenia zespołowe są oficjalnie zakazane, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby roszady pozycji pomiędzy partnerami z zespołu odbywały się nadal. Bywa, że takie manewry odbywają się w bardzo finezyjny sposób. Zdarza się też, że zmiana kolejności odbywa się w dość oczywistych okolicznościach. Może na tym ucierpieć na tym wizerunek Formuły 1, bo kibice mogą poczuć się oszukani "ustawieniem" rywalizacji na torze – zwłaszcza w sytuacji, w której zawodnik wyraźnie wolniejszy zostaje przepuszczony przez szybszego rywala. Taka sytuacja miała miejsce podczas Grand Prix Chin, kiedy wciąż walczący o mistrzowski tytuł Felipe Massa otrzymał w prezencie dwa punkty od Kimiego Raikkonena. Jednak w odróżnieniu od wielu przykładów z przeszłości, wbrew pozorom kierowcy Ferrari zachowali się w Szanghaju w miarę przyzwoicie.
Raikkonen od początku weekendu powtarzał, że dobrze zna oczekiwania zespołu wobec siebie. Wiadomo było zatem, że w razie konieczności po prostu wpuści Massę przed siebie. W dodatku po wyścigu nie ukrywał, że było to celowe zagranie. Zespół Ferrari nie próbował symulować kłopotów technicznych w samochodzie Fina, a sam kierowca przyznał, że jego zachowanie było zupełnie naturalne.

Wydaje się, że nie ma złotego środka – kibic zawsze będzie "oszukany", gdy w grę wchodzi dobro całego zespołu. Wiadomo, że przy nakładach finansowych rzędu kilkuset milionów dolarów rocznie, żadna ekipa walcząca o mistrzowski tytuł dla jednego ze swoich kierowców nie zawaha się przed ustawieniem wyników wyścigu na korzyść zawodnika, który ma jeszcze coś do zyskania w punktacji.

Do czasu znalezienia optymalnego rozwiązania, zakaz stosowania tzw. "poleceń zespołowych" pozostaną czystą fikcją.

 

sport.onet.pl

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron