Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Status quo Drukuj Email
03.11.2008.
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.

Mimo to wiem ,że wczoraj nie stało się tak naprawdę nic. Oczywiście było to wydarzenie medialne, pełne napięcia.Rozstrzygnięcie jest szeroko nagłaśniane, bo wreszcie po 9 latach pan Liskiewicz raczył oddać stołek komuś innemu.W rzeczywistości zrobił chyba najlepszy interes w życiu.

Jestem tego samego zdania co Rafał Stec (dziennikarz Gazety i portalu Sport.pl). Wydaje mi się bowiem, że wczorajszym spektaklem utorował sobie drogę do kolejnej prezesury tuż po Grzegorzu Lacie.Przypuszczam , iż to on wskazał Surkisowi Bońka jako najlepszego kandydata tylko po to aby rozwścieczyć delegatów i w rezultacie odebrać mu poparcie.Wypowiedź „Ojca
EURO 2012” była delikatnie mówiąc niesubtelna i nie na miejscu. Różnica między polską a ukraińską mentalnością stała się bardzo widoczna.Ponieważ, skasował najgroźniejszego rywala, który jest równie znany w sportowym światku, osiągnął sukces-nominację Laty-najsłabszego możliwie kandydata spośród trójki. Doprawdy, kampania wyborcza, wystąpienie i
pierwsze słowa nowego prezesa PZPN to istna kompromitacja wciskająca nas jeszcze głębiej i zarazem niżej w hierarchii futbolu światowego.

Nie wiem jak(Lato) mógł powiedzieć w programie Moniki Olejnik zdanie:”Polska w każdych okolicznościach wypełni swe zobowiązania, a jeśli Ukraina tego nie zrobi, wtedy możemy przeprowadzić turniej z Niemcami.”

Dowiedziawszy się o tym pomyślałem;” Człowieku co ty gadasz, powinieneś siedzieć cicho i wspierać Ukrainę z całych sił! Dzięki nim mamy mistrzostwa i to tak naprawdę od nich wszystko zależy.”Teraz sytuacja zagmatwała się całkowicie ,bowiem strona ukraińska oczekuje natychmiastowych wyjaśnień a nasz związek tylko czerwienieje ze wstydu i nie wie co odpowiedzieć. Idealny początek, nieprawdaż?

I tu Listkiewicz zapisuje po swojej stronie kolejnego plusika. Niedługo okaże się że trzeba będzie zatęsknić za „idealnym i taktownym” prezesem, który szczyci się samymi sukcesami: wprowadzeniem Polski na MŚ w 2002 i 2006 roku a także na EURO 2008.Korupcja działa się przecież tak szybko i kompletnie za plecami związku, więc o błędzie nie można mówić… Żenada.
Od razu zaznaczam iż nie wierzę w żadne słowo Laty.Nie będzie lepiej, bo to swoisty Listek to be continued. Jaki ojciec taki syn.Polityka będzie identyczna jak dotychczas i żadne biuro prawne z prawdziwego zdarzenia (o którym nowy szef PZPN tak często wspominał) niczego nie zmieni. Korupcja otrzyma zapewne status quo…Beton w Polskim Związku Piłki Nożnej został
zawiązany jeszcze bardziej. To nie beton- to już gigantyczny żelbeton.Aby go skruszyć potrzeba moim zdaniem czterech lat. Otóż po EURO już nic nas nie będzie „trzymać”.Rząd powinien właśnie wtedy ruszyć do kontrofensywy i (przepraszam za kolokwializm) rozpieprzyć wszystko doszczętnie.Ale co będzie jeśli Listek znów powróci?Lepiej o tym nie myśleć.

Zastanawia mnie także liczba głosów które wystarczyły do objęcia prezesury.Potrzeba było ich 57.Lato dostał właśnie tyle.W pierwszym odruchu pomyślałem że ta mafia naprawdę już z niczym się nie kryje.Refleksję pozostawiam Wam.

A i jeszcze jedno: trener Leo Beenhakker może zacząć obawiać się o swoje stanowisko.Z tria Kręcina-Lato-Boniek, tylko ten drugi jest aż tak antybeenhakkerowy.Już raz kazał Holendrowi wynosić się z kraju więc może to zrobić znowu. Tyle ,że teraz ma wystarczające środki aby słowo stało się ciałem...

Na koniec nie będę życzył jak najdłuższej prezesury i sukcesów. Czekam na uczciwość, i organizację EURO 2012 TYLKO I WYŁĄCZNIE z Ukrainą. I mniej słów a więcej czynów…
 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ranking stron