Lady Killers, czyli wojny w ringu, poza nim i na bankiecie
Jak już wiemy, na niedawnych mistrzostwach Europy w kick-boksingu  w portugalskim Porto nasza żeńsko-męska ekipa w K1 Rules, low kicku i formule light-contact wywalczyła 13 medali - 6 złotych, 3 srebrne i 4 brązowe. Wystartowało aż 447 zawodników z 30 krajów. Zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zachwyciły zwłaszcza nasze panie, bo przecież „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
 
Status quo
Nie byłem wczoraj w Warszawie. Nie zasiadłem na krzesełku w hotelu Sheraton razem z innymi działaczami rządzącymi naszym brudnym i śmierdzącym na kilometr w Europie futbolem, nie głosowałem (z czego się cieszę), nie oglądałem tych wszystkich gratulacji dla Laty.
 
Sen o złotych wisienkach
Wyrywanie medalowych kawałków z olimpijskiego tortu będzie dla Polaków bardzo mozolne

Gdybym miał wymienić polskiego sportowca lub sportsmenkę z co najmniej 70-procentowymi szansami na złoty medal w Pekinie, to obawiam się, że z czystym sumieniem podałbym tylko jedno nazwisko - Szymon Kołecki (zakładając, że nie przeszkodzą mu od dawna go trapiące problemy ze zdrowiem).
 
Strona główna arrow Boks arrow Sosnowski: Chcę walki z Haye'em!
Sosnowski: Chcę walki z Haye'em! Drukuj Email
20.01.2010.
 - Wylewam siódme poty na treningach. Czuję się znakomicie. Wszyscy podkreślają, że nigdy jeszcze nie zaczynałem przygotowań z tak wysokiego pułapu. Wiem przed jaką szansą stoję i zamierzam ją wykorzystać – mówi Albert Sosnowski, który 9 kwietnia stoczy najważniejszy pojedynek w karierze. Jego rywalem będzie mistrz olimpijski z Sydney Audley Harrison. Polak będzie bronił pasa mistrza Europy wagi ciężkiej. Brytyjski pięściarz podkreśla, że jest pod wrażeniem umiejętności „Dragona”. I dlatego spodziewa się bardzo trudnego pojedynku. Do końca nie zdaje sobie chyba jednak sprawy z tego, co go czeka.

- Niezwykle szanuję Harrisona. Ma jednak pecha. Staną mi na drodze ku pięściarskiemu szczytowi. Nawet nie wie, jak jestem zdecydowany, by się na niego wspiąć. Harrison może więc spodziewać się prawdziwej lawiny. Moich ciosów, rzecz jasna – opowiada „Dragon”.

Dla Polaka najbliższy pojedynek ma szczególne znaczenie. Zwycięstwo może otworzyć mu drogę do niezwykle prestiżowej walki z Davidem Haye'em. Szefowie telewizji Sky już teraz oznajmili, że byliby zainteresowani tym wydarzeniem. Najpierw jednak polski zawodowy mistrz Europy wagi ciężkiej musi uporać się z Harrisonem.

- Za mną pierwszy etap przygotowań. Budowałem wytrzymałość i siłę, poprawiałem wydolność – opowiada „Dragon”. - Cały czas miałem też normalne, bokserskie treningi. Przede wszystkim pracowałem nad wyeliminowaniem błędów z poprzedniej walki i wzmocnieniem obrony.

Przypomnijmy, że po raz ostatni Sosnowski walczył w grudniu ubiegłego roku. To właśnie wtedy pokonał Paolo Vidoza i wywalczył mistrzostwo Europy wagi ciężkiej. Teraz czeka go pierwsza obrona tytułu. A potem być może David Haye.

„Hayemaker”, mistrz świata wersji WBA, odebrał pas Nikołajowi Wałujewowi. Teraz zapowiada podbicie wagi ciężkiej oraz triumfy nad braćmi Kliczko. Dla niego więc Sosnowski byłby idealnym przeciwnikiem. Anglik może zakładać sobie, że pojedynek z „Dragonem” to czysty zysk. Przede  wszystkim dlatego, że rywal jest już w Anglii znany oraz  
szanowany, aczkolwiek z punktu widzenia Haye'a nie należy do grupy tych najtrudniejszych. Pieniądze będą dobre, a zainteresowanie kibiców oraz mediów ogromne.

 
następny artykuł »

Ranking stron