Pudzianowski: kilka godzin byliśmy reprezentantami Indonezji
25.09.2007.
 Amerykanie są w szoku. Przeszkadzali jak tylko mogli, ale na znakomitą dyspozycję polskich strongmanów nie mieli odpowiedzi. Po raz czwarty mistrzem świata został Mariusz Pudzianowski, a tuż za jego plecami zawody ukończył Sebastian Wenta.

- Jestem z siebie dumny, jak jeszcze nigdy wcześniej. Pracowałem na to ciężko cały rok i udowodniłem, że jestem najlepszy - wyznaje w rozmowie z "Super Expressem" Mariusz, który był tak skoncentrowany i naładowany emocjami, że w ostatniej konkurencji przerzucił kulę ważącą 140 kg poza podest! Klasy Polaków nie docenili tylko organizatorzy, którzy Polakom nie zagrali nawet Mazurka Dąbrowskiego.

- Ale czemu tu się dziwić? Przez kilka godzin flaga wisiała w drugą stronę, więc przez ten czas byliśmy reprezentantami Indonezji - mówi z sarkazmem Mariusz.
- Mój ojciec, który był oficjalnie w Los Angeles moim trenerem, nie był wpuszczany na rozgrzewkę, by rozmasować mi mięśnie. Dopiero po ostrej reakcji zmienili nastawienie - opowiada.

(onet.pl)